30 kwietnia 1950 roku zmarł Kazimierz Pużak

71 lat temu, 30 kwietnia 1950 roku w więzieniu rawickim zmarł Kazimierz Pużak – socjalista i polityk polski, absolwent prawa na Uniwersytecie Lwowskim, poseł na Sejm Ustawodawczy oraz I, II i III kadencji w II RP. W okresie II wojny światowej organizator i sekretarz generalny PPS-WRN, komendant główny Gwardii Ludowej WRN, członek Głównej Rady Politycznej, przewodniczący podziemnego parlamentu Rady Jedności Narodowej.

Aresztowany 27 marca 1945 przez NKWD i sądzony w czerwcu 1945 w pokazowym procesie szesnastu. Aresztowany ponownie przez UB w 1947 i skazany w procesie pokazowym działaczy PPS-WRN w listopadzie 1948 na 10 lat więzienia. Wyroku nie odbył w całości. Nigdy nie zwątpił w słuszność swych wyborów. Na prośbę żony i córki aby napisał prośbę do Bolesława Bieruta o ułaskawienie, Kazimierz Pużak odparł: „Mnie car trzymał w manelach kilkanaście lat i nie złamał, a oni teraz, kiedy stoję nad grobem, żądają ode mnie zdrady. To byłaby zdrada was wszystkich”.

Klawisze i naczelnik więzienia w Rawiczu, w sposób wyjątkowo upokarzający traktowali Kazimierza Pużaka. Już pierwszego dnia chciano go upodlić, karząc mu założyć poniemiecki uniform i czapkę błazna. Wyjątkowo obrzydliwe. Opisuje to w swym artykule w Rzeczypospolitej Dariusz Baliszewski.

„Z okna pawilonu wspólnych cel widać było dobry kawałek świata. Przede wszystkim widać było nowych. Poruszali się zgodnie z przyjętym od zawsze porządkiem. Najpierw do magazynu odzieżowego po nowe, jasnoniebieskie ubrania więzienne, a potem do „szpitalki” na badania. Zazwyczaj szli przez rozległy brukowany dziedziniec więzienny, niemiłosiernie hałasując drewnianymi podeszwami nowych butów, w których nie umieli się jeszcze poruszać. Zawsze tak samo.

Ale tym razem zdarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. Naczelnik Rokicki, który stał ze swoją świtą przed wejściem do pierwszego pawilonu, zatrzymał całą grupę i cofnął kilku więźniów do magazynu odzieżowego. Minęło niemało czasu, zanim pojawili się z powrotem. Teraz byli ubrani w poniemieckie czarno-żółte pasiaki, a jeden z nich, niski, wyraźnie starszy, siwy mężczyzna z sumiastymi białymi wąsami, ubrany został w dziwne, krótkie, sięgające ledwie do kolan ubranie z naszytymi kolorowymi łatami i w za duże o dobrych kilka numerów drewniaki. Na głowę nałożono mu wysoką, białą błazeńską czapkę. Szedł nisko pochylony, jakby nieobecny, obojętny wobec tego, co z nim wyczyniają.

Nagle któryś z więźniów z białego pawilonu wykrzyknął na całe więzienie:

Ludzie, to przecież Pużak!”. „Pużak, to Pużak”

słychać było wielogłos dobiegający spoza zablindowanych okien. Ktoś krzyknął: „Niech pan się trzyma, panie prezydencie!”. I wówczas zdarzyło się coś, czego jeszcze nie widziało więzienie w Rawiczu. Oto zewsząd, z białego i z czerwonego pawilonu, z pawilonu wspólnych cel, rozległy się oklaski.

Ludzie, których najczęściej bez żadnej winy zamknięto w ciężkim stalinowskim więzieniu, gdzie za najmniejszą niesubordynację groził wielodniowy karcer lub ciężkie pobicie, w ten sposób bez wahania oddawali hołd człowiekowi, który w ich oczach uosabiał prawdziwą władzę i prawdziwą Polskę.”.

Kazimierz Pużak, legenda PPS i jeden z przywódców Polski podziemnej, w listopadzie 1948 r. został skazany w stalinowskim procesie na dziesięć lat więzienia. Zmarł niespełna półtora roku później, 30 kwietnia 1950 roku, zamęczony w więzieniu w Rawiczu.

Był głównym budowniczym Polski Podziemnej i mimo klęsk wytrwał do końca w wierności dla swego dzieła, przypieczętowując je ofiarą własnego życia” – Zygmunt Zaremba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s