Smog z samochodowych spalin w Łodzi pod lupą kontrolerów z NIK. Wyniki nie napawają optymizmem.

Polska Press

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli jest niewątpliwie porażającym dokumentem. Już we wstępie można przeczytać, że „wskutek zanieczyszczenia powietrza przedwcześnie umiera w Polsce ponad 10 razy więcej osób niż wskutek wypadków drogowych”. Niestety lata walki ze smogiem wciąż nie przynoszą rezultatów. Przegrywamy tę walkę rok rocznie. Nasze miasto znalazło się pod lupą kontrolerów z NIK. Poza Łodzią zbadali oni również sytuację w Warszawie i Krakowie. W raporcie zatytułowanym „Zabójczy smog z samochodowych spalin” urzędnicy Izby sprawdzili, czy obowiązujące regulacje prawne oraz rozwiązania organizacyjne i techniczne, a także działania administracji pozwalają skutecznie eliminować z polskich dróg najbardziej trujące auta. Wyniki kontroli dobitnie pokazują, że niestety nie. Okazało się, że w wyniku braku dostatecznej walki ze smogiem, w naszym kraju umiera ok 40 tysięcy osób rocznie.

Polska przez lata członkostwa w Unii Europejskiej nieustannie się rozwijała. Widać to również na naszych ulicach. Lawinowo wzrosła liczba aut. Od momentu naszego akcesu do Unii, 1 maja 2004 roku, liczba pojazdów wzrosła dwukrotnie. Jak łatwo się domyślić, rozwój, jaki się dokonuje, nie rozkłada się równomiernie na mieszkańców. Niestety nie każdego stać na kupowanie nowego auta. Miasta nasze zalała więc fala samochodów importowanych i niestety niemłodych. Polska ma ok. 73% zarejestrowanych samochodów powyżej 10 lat. Stanowi to jeden z najwyższych odsetków samochodów powyżej 10 lat w Europie. Jak podają kontrolerzy, 35 proc. aut jeżdżących po polskich drogach ma ponad 20 lat. Takie pojazdy nie spełniają oczywiście żadnych norm ekologicznych. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy kontrolerzy NIK upatrują w braku polityki podatkowej, która zachęcałaby do zakupu nowych samochodów, ewentualnie aut używanych, ale spełniających ekologiczne normy. Być może jest to prawda, jednak my socjaliści uważamy, że właściwszą drogą byłoby dołożenie wszelkich starań, aby coraz większą liczbę mieszkańców po prostu stać było na zakup nowszych pojazdów. Zwiększenie podatku i opłat rejestracyjnych spowoduje odwrotną sytuację, w której Polacy będą kupowali jeszcze starsze auta w Polsce, lub po prostu przestaną kupować je w ogóle.

Raport NIK wskazuje także winnych tego, że życie w naszych miastach jest dziś dla nas tak uciążliwe. W raporcie czytamy między innymi, że zawiodły:

– Ministerstwo Infrastruktury;

– stacje pomiarowe funkcjonujące w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska;

– system nadzoru prezydentów miast nad Stacjami Kontroli Pojazdów;

– nieudolne kontrole Policji.

Pierwszym na tej liście jest Ministerstwo Infrastruktury. Raport NIK oskarża je o brak rozwiązań w obszarze polityki transportowej dotyczących standardów kontroli emisji spalin. Jak podają kontrolerzy, działania resortu ograniczyły się jedynie do realizacji obowiązku wdrożenia unijnej dyrektywy z 2 kwietnia 2014 roku (2014/45/UE) w sprawie okresowych badań pojazdów. Niestety nad tymi rozwiązaniami, które i tak ostatecznie nie zostały przyjęte, minister zaczął pracować z półrocznym opóźnieniem, co nie umknęło uwadze urzędników. Efekt tego taki, że pojazdy najbardziej zanieczyszczające nasze powietrze (np. z usuniętymi elementami odpowiedzialnymi za oczyszczanie spali) nadal dopuszczane są do ruchu drogowego. Przytoczmy w tym miejscu raport i dokładne wyniki badań z Krakowa z 2019 roku. Po zbadaniu 60 tyś samochodów „stwierdzono, iż 57 proc. przebadanych pojazdów nie spełniało norm z zakresie tlenków azotu, 48 proc. emisji tlenku węgla, 45 proc. – węglowodorów, a 40 proc. – pyłów”.

Kolejne na liście zaniedbań są stacje pomiarowe działające w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska. Niestety jak wynika z analizy raportu, tylko 16 stacji zlokalizowano w bezpośrednim sąsiedztwie ulic. Co więcej, w części stacji pomiary są realizowane w ograniczonym zakresie – np. nie mierzy się stężeń tlenków azotu (NOx), bądź pyłów PM2,5 i PM10. Kuriozum sytuacji dopełnia fakt, że w połowie województw w ogóle nie prowadzi się badań stanu powietrza przy wykorzystaniu stacji komunikacyjnych. Takich stacji nie ma 25, spośród największych polskich miast (powyżej 100 tys. mieszkańców).

Raport bezlitośnie obnażył również władze samorządowe. Wykazano bowiem następujące nieprawidłowości, za które odpowiedzialni są prezydenci miast. Urzędnicy NIK zarzucają włodarzom, że część kontroli przeprowadzano z naruszeniem wymaganej częstotliwości (raz w roku) lub w niepełnym zakresie, a niektórych stacji nie kontrolowano nawet przez trzy lata. W dwóch spośród trzech miast wziętych pod lupę nie sprawdzono w każdej z nadzorowanych stacji wykonywania przez diagnostów badań technicznych pojazdów. Ten zarzut nie dotyczy naszego miasta. Raport tego rodzaju nieprawidłowości odkrył w Krakowie i Warszawie (w Warszawie było to aż 60 proc. Stacji Kontroli Pojazdów). Kontrola wykazała również szereg nieprawidłowości w Stacjach Kontroli Pojazdów. NIK wskazał, że ponad połowę badań poddanych oględzinom, diagności przeprowadzili nieprawidłowo, z naruszeniem obowiązujących przepisów (m. in.: używali przyrządów kontrolno-pomiarowych nieposiadających stosownego dopuszczenia do eksploatacji, nieprawidłowo kontrolowali emisję szkodliwych składników spalin w blisko 40 proc. pojazdów poddanych kontroli („połowę z tych aut dopuszczono do ruchu, choć mogły one stanowić zagrożenie dla środowiska”).

Policja również nie zdała egzaminu w walce ze smogiem. Raport podaje, że często do kontroli kierowano osoby nieposiadające odpowiedniego przeszkolenia specjalistycznego z zakresu ruchu drogowego. Również zarzucono policji, że do oceny zanieczyszczeń spalin sporadycznie wykorzystywano posiadany sprzęt pomiarowy, jeśli już nawet go używano, to wykorzystywano także te urządzenia, które nie zostały poddane obowiązkowej, okresowej kalibracji.

Smog jest mieszaniną powstałą w wyniku zanieczyszczeń powietrza wynikających z naszej działalności i niekorzystnych zjawisk atmosferycznych (przede wszystkim mgły). Polski smog jest jednym z największych w Europie. Składa się przede wszystkim z tlenków węgla, azotu i siarki i najbardziej szkodliwych pyłów PM10 i PM2,5 oraz benzo(a)pirenu. Będzie on cichym zabójcom. Już jest. Jeśli nic się nie zmieni, jeśli wreszcie władze miasta, kraju, gminy nie rozpoczną prawdziwej wojny z tym zjawiskiem, będzie tylko gorzej. Szczególnie dziś w dobie pandemii, dodatkowo obciążony nasz układ oddechowy, może być niezwykle podatny na Covid-19. Niestety, co wykazał też raport NIK, dzisiejsza walka ze smogiem będącym konsekwencją spalin samochodowych, przypomina raczej dziwną wojnę „na zachodzie” z 1939. Wymagajmy od władzy lokalnej i krajowej konkretnych działań w tej kwestii. Zacznijmy, jako mieszkańcy, jako Polacy rozliczać ją z tych działań. Nie akceptujmy dalszego bycia ogonem Europy w tej sprawie. Za naszą bierność zapłacą nasze dzieci i wnuki.

Poniżej link do raportu www.nik.gov.pl .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s